stat4u

Kontakt ze mną (GG)
piątek, 11 czerwca 2010
Ryżowiec węglem na papierze

Dziś dostawa z animalii. Mażna by otworzyć teraz hurtownię, bo mam zapas na co najmniej miesiąc. Kupiłam wszystko, czego ostatnio ubyło (dodatki witaminowe, kolby itp.) plus piasku dużo i karmy też dużo. Aktualnie czas mam ciężki przez egzaminy, no ale o zwierzakach nie zapominam.

Ryzowce były dziś ospałe i mało aktywne, ale się wcale nie ma co dziwić - temperatura na dworze przekraczała chyba 30 stopni. Jak tylko upał zelżał zrobiły się ruchliwe, śpiewają, ganiają się i są bardzo radosne.

Właśnie przed chwilą postanowiłam uwiecznić jednego z moich podopiecznych. Nie było to zadanie łatwe, bo maluchy nie lubią wcale pozować. Nawet jeśli siedzą moment w jednej pozycji, to natychmiast zmieniają ją na inną, kręcą głowami, albo się przeganiają. Ale wynik i tak publikuję :) To rysunek węglem na szarym papierze.

ryżowiec rysunek, padda oryzivora, astryld

 

21:15, pozytyw.ka , Obyczaje
Link Dodaj komentarz »
środa, 02 czerwca 2010
Wielkie sprzątanie

Ze względu na olbrzymią ilosć opadów nie byłam w stanie już od dawna umyć porządnie klatek. Cierpliwie czekałam na jakiś ciepły, słoneczny dzień, aby wynieść wszystko na zewnatrz, spokojnie umyć i wysuszyć. Nareszcie - stało się! Byćmoże dla każdego kto posiada jedną klatkę z jednym zwierzakiem w środku nie jest to jakieś osiagnięcie, ale dla mnie jest to wielkie przedsięwzięcie logistyczne :) Ale udało się - klatki umyte, patyczki wymienione, wszystko lśni! Tylko ryżyki mi się zestresowały przez te wszystkie nagłe i zupełnie nie zapowiedziane zmiany. Ale znając je juz jutro będzie wszystko w porządku.

 

 

 

14:57, pozytyw.ka , Obyczaje
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 22 marca 2010
Ryżowe beżowce ;)

Pierwszy z młodych ryżowców znalazł nowy dom. Myślę ze niebawem inne pójdą w jego ślady :)

 

A ja ciągle nie mogę się zebrać żeby zrobić i pokazać Wam film z młodymi pisklakami! eh.

 

22:06, pozytyw.ka , Obyczaje
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 08 marca 2010
Prośba

Moi drodzy :) mam do Was wielką prośbę. Dotyczy ona kupna ryżowców czy też zwierząt w ogóle. Jeśli macie zamiar i marzenie sprowadzić do Waszych domów nowego lokatora, to ja PROSZĘ dowiedzcie się na jego temat maksymalnie jak najwięcej, zeby później nie było nieporozumień, rozczarowań... Dowiedzcie się jakie mają obyczaje, co lubią jeść, jak długo żyją. To nie jest trudne, wystarczy chociażby zaopatrzeć się w maleńką i tanią książeczkę (Ryżowce, Krzysztof Jabłoński), zajrzeć do internetu albo poczytać troszkę tego bloga. Oczywiście nie na wszystko znajdziecie odpowiedź, ale na pewno Wam się rozjaśni! Ja także z chęcią udzielę porady, podpowiem, jeśli sama wiem... Jednak pytania w stylu "czy ryżowca da się nauczyć mówić" to strata mojego czasu. Kierujcie pytania konkretne, które świadczyć będą o tym, że macie jakąś PODSTAWOWĄ wiedzę na temat ptaków. I proszę przygotujcie się, nim mały ryżowiec zamieszka w Waszym domu. To taki apel o rozsądek niektórych moich czytelników :)

 

 

 

22:39, pozytyw.ka , Obyczaje
Link Komentarze (4) »
sobota, 02 stycznia 2010
Nowy rok

Dawno nie zaglądałam na blog, a to ze względu na dużą ilość zajęć.

Ryżowce mają się dobrze. Wychowywane przeze mnie maluchy świetnie już latają - to zasługa codziennych lotów po pokoju. "Dzikie" ryżyki uczą się właśnie śpiewać, co wychodzi im na razie dość komicznie. Młode samczyki skrzeczą i piszczą, na razie ni jak ma się to do treli rodziców.

Z całą 11 (sic!) byliśmy ostatnio u weta, który obejrzał stadko i powiedział, że młode są w dobrej formie i zdrowe. Kulek i Piuma właśnie intensywnie się pierzą, co spowodowało obniżenie ich aktywności (są bardziej ospałe, mniej energiczne niż zwykle) ale to w tym okresie normalne. U Kukiego i Biżu także w porządku.

Całe stadko zrobiło furorę podczas Sylwestra :) wszystkim się bardzo podbało :)

Przygotowuję filmik o moich ptakach, który niebawem udostępnie.

Pozdrawiam i życzę dużo szczęścia i pomyślności w Nowym Roku!

17:46, pozytyw.ka , Obyczaje
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 20 października 2009
1:0

Zwierzaki miewają się dobrze. Biżu dostała trochę węgla, ze względu na jakieś problemy z trawieniem. Ale jest ok. Piuma w gnieździe ma już 8 jajek. Skąd ona je bierze?! :P To najmniejszy ptak, jakiego mam... W porównaniu z resztą jest bardzo drobna. Biżu ma natomiast 3 jajka. To jak na razie 1:0 dla Piumy ;)

12:39, pozytyw.ka , Obyczaje
Link Dodaj komentarz »
środa, 07 października 2009
Lęgi

Tyle się pozmieniało, że na razie odłożę temat pierzenia na później.

Moje dwa ryżowce przystąpiły do lęgów. Kulek i Piuma są aktualnie bardzo zajęci zakładaniem domu. Siedzą teraz w oddzielnej klatce, gdzie mają do dyspozycji drewnianą lęgówkę. Kulek robi wszystko, aby jego partnerka była zadowolona. Znosi do gniazda to, co wydaje mu sie odpowiednie. Z resztą staram się na bieżąco dostarczać mu niezbędnego materiału. Na dnie klatki układam suche witki wiklinowe, trochę poszarpanego papieru toaletowego (miękkiego) i rozrzucam bawełniane nitki (dostępne w większości sklepów zoologicznych). Kulek wszystko to zbiera i stara się wcisnąć przez niewielki otwór lęgówki. Jest to bardzo zabawny widok kiedy mały ptaszek z zaciętością walczy ze sztywną witką, która utknęła w przejściu i stara się ją jakoś włożyć do gniazda.

Piuma natomiast przygląda się tym wszystkim pracom budowlanym z dostojnością. Ona nie zajmuje się takimi sprawami. Dogląda budowy zaglądając od czasu do czasu do wewnątrz lęgówki. Jeśli pozostałe ptaki latają w okolicy to ostrzega partnera przed niebezpieczeństwem i odgania intruzów jak najdalej.

Co do reszty - Kukiego i Biżu - to siedzą oni w mnieszej klatce. Mają także lęgówkę, Kuki coś nawet tam znosi, ale nie wydaje mi się żeby doszło tego, by mieli pisklaki. Nie są na razie idealną parą, potrafią się "kłucić" i Biżu nie wykazuje tak wielkiego zainteresowania Kukim jak Piuma Kulkiem. Jak to będzie - zobaczymy :) Było by zabawnie mieć wielką gromadkę małych pisklaków.

 

12:59, pozytyw.ka , Obyczaje
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 17 września 2009
Chłopaki vs Babeczki

Minął pierwszy dzień, od kiedy są u mnie 2 nowe samiczki ryżowca. Okazuje się że przybycie tych dwóch babeczek  wywołało ogólne zamieszanie wśród chłopaków i wczoraj od rana Kiwi (Kulek) i Kuki ganiały się zawzięcie, ustalając hierarchię między sobą. A było już tak spokojnie... Ponieważ ptaki nie dawały za wygraną, musiałam je podzielić. Pomimo kraty pomiędzy nimi, chłopaki nadal się tłukli. Dziś natomiast siedzą już grzecznie (najwidoczniej było to nieuniknione).

Babeczki natomiast wczoraj siedziały jak dwa aniołki. Zaczepiały się, lekko skubały. Dziś to jakby inne ptaki - za przykładem chłopaków zaczęły ustalać hierarchię i poleciały piórka. Niestety, ich nie mogę podzielić, ponieważ nie mam więcej klatek. A te chłopaki i babeczki siedzą i tak osobno. Dlaczego? Jest to tak zwana kwarantanna po zakupie nowych ptaków i przed połączeniem ich w jedno stado. Jest to niezbędne, aby móc spokojnie przyjrzeć się nowym ryżowcom, sprawdzić ich stan, ich nawyki żywieniowe ale przede wszystkim zaobserwować czy nie mają żadnych chorób. Wprowadzenie ich od razu do stada mogłoby równać się zarażeniu wszystkich osobników. Wg weta powinny siedzieć osobno ok miesiąca. Nie jest to dobra wiadomość, bo babeczki mają małą klatkę :/ i nie mogą swobodnie fruwać.

Kilka słów o babeczkach - są około 2 letnie, umaszczone standardowo (siwe). Bardzo dobrze zgrane (o ile akurat nie ustalają hierarchii), spokojne. Obie składały juz jajka. Jedna z nich aktualnie się pierzy, przez co nie wygląda atrakcyjnie :P Druga ma piękne, gładkie pióra. Są w dość dobrym stanie, jednak zaniepokoiło mnie, że mają brudne okolice kloaki (co może świadczyć m.in. o biegunce). Poszłam z tym do weta (niestety nie jest specjalistą od ptaków), kazał obserwować babeczki przynajmniej przez tydzień, jeśli nic się nie zmieni - udać się do lek. wet. zwierząt egzotycznych. Na razie podaję im węgiel dla ptaków - po szczypcie na pokarm.

 

Więcej o pierzeniu w następnym odcinku.

Kulek i Kuki ryżowce

10:44, pozytyw.ka , Obyczaje
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 27 lipca 2009
Kulek i Kuki wypatrują nowości

Wreszcie znalazłam hodowcę ryżowców, który sprzeda mi samiczkę. Było to trudne zadanie, ponieważ w Warszawie nie ma prawie żadnych hodowców (a jeśli są to nie ujawniają się na stronach internetowych). Najwiecej hodowców jest na południu Polski i tam też odbywa się najwięcej pokazów/wystaw/giełd ptaków egzotycznych. Ostatnio jednak nawet z tamtąd nie pojawiały się ogłoszenia o sprzedaży samiczek ryżowca. Ale wreszcie znalazłam! Ptaszek przywędruje z Tarnowa prawdopodobnie za pośrednictwem Poczty Polskiej. I tu oczywiście pojawiają sie moje wielkie zastrzeżenia co do bezpieczeństwa tej formy transportu, ale chyba nie mam innego wyjścia. Ptaszek ma być młodą samiczką szeki lub beżową (jeszcze nie zdecydowałam) i ma kosztować ok 40 zł. Za połowę tych pieniędzy kupiłam Kukiego w warszawskim sklepie zoologicznym.

A moje ryżowce mają się dobrze. Rozrabiają, kłucą się czasem i wychodzą już same na krótkie spacerki poza klatkę. Na razie są jeszcze nieśmiałe i fruwają wokół klatki (chyba że sie czegos przestraszą), ale to już jakiś postep, jeśli zechciały same wyjsć a później wrócić. Kulek jest znacznie odważniejszy w tym wypadku.

Wstawiłam do klatki małe gniazdko wykonane z witek, które kupiłam w zoologicznym. Na razie ptaki nie zbliżają się do niego. Widać że nie potrafią szybko przystosować się do zmiany w klatce. Myslę, że minie jeszcze kilka dni zanim swobodnie będą obok niego przysiadywać i kolejnych kilka zanim wejdą do środka.

11:18, pozytyw.ka , Obyczaje
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 20 lipca 2009
Zaloty? i poszukiwanie samiczki

Dziś Kulek zalecał się do Kukiego (może to jednak ona?). Wyglądało to następująco:

Kulek siedział na gałęzi i lekko rytmicznie podskakiwał. Po każdym podskoku następowało uderzenie dziobem o drewno. Kuki przyglądał sie temu z zaciekawieniem i czasem powtarzał te ruchy (nie uderzając dziobem w drewno) a czasem odlatywał, jeśli Kulek zanaddto się zbliżył. Ruchy Kulka to był swoisty taniec, ptak nie wydawał przy tym jednak żadnych dźwięków.

Po południu poszłam obejrzeć samiczkę ryżowca w jednym ze sklepów zoologicznych. Samiczka okazała się jednak zaniedbanym samcem, a cena ptaka wyniosła 95 zl. Chyba sobie kpią!!! Nie dość że nie potrafią się zaopiekować ptakiem jak należy (za długie pazury, rozwichrzone piórka, ubytki w upierzeniu) to jeszcze życzą sobie tak wysoką cenę.

Najbardziej mi żal, że nie mogę znaleźć samiczki. Ale takiej 100%. Bo cos mi się wydaje że te moje dwa łobuzy to jednak samce... A ja tu mam ambitny plan wychowania sobie małego ryżowca od kołyski :)

21:31, pozytyw.ka , Obyczaje
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2