stat4u

Kontakt ze mną (GG)
środa, 07 października 2009
Lęgi

Tyle się pozmieniało, że na razie odłożę temat pierzenia na później.

Moje dwa ryżowce przystąpiły do lęgów. Kulek i Piuma są aktualnie bardzo zajęci zakładaniem domu. Siedzą teraz w oddzielnej klatce, gdzie mają do dyspozycji drewnianą lęgówkę. Kulek robi wszystko, aby jego partnerka była zadowolona. Znosi do gniazda to, co wydaje mu sie odpowiednie. Z resztą staram się na bieżąco dostarczać mu niezbędnego materiału. Na dnie klatki układam suche witki wiklinowe, trochę poszarpanego papieru toaletowego (miękkiego) i rozrzucam bawełniane nitki (dostępne w większości sklepów zoologicznych). Kulek wszystko to zbiera i stara się wcisnąć przez niewielki otwór lęgówki. Jest to bardzo zabawny widok kiedy mały ptaszek z zaciętością walczy ze sztywną witką, która utknęła w przejściu i stara się ją jakoś włożyć do gniazda.

Piuma natomiast przygląda się tym wszystkim pracom budowlanym z dostojnością. Ona nie zajmuje się takimi sprawami. Dogląda budowy zaglądając od czasu do czasu do wewnątrz lęgówki. Jeśli pozostałe ptaki latają w okolicy to ostrzega partnera przed niebezpieczeństwem i odgania intruzów jak najdalej.

Co do reszty - Kukiego i Biżu - to siedzą oni w mnieszej klatce. Mają także lęgówkę, Kuki coś nawet tam znosi, ale nie wydaje mi się żeby doszło tego, by mieli pisklaki. Nie są na razie idealną parą, potrafią się "kłucić" i Biżu nie wykazuje tak wielkiego zainteresowania Kukim jak Piuma Kulkiem. Jak to będzie - zobaczymy :) Było by zabawnie mieć wielką gromadkę małych pisklaków.

 

12:59, pozytyw.ka , Obyczaje
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 17 września 2009
Chłopaki vs Babeczki

Minął pierwszy dzień, od kiedy są u mnie 2 nowe samiczki ryżowca. Okazuje się że przybycie tych dwóch babeczek  wywołało ogólne zamieszanie wśród chłopaków i wczoraj od rana Kiwi (Kulek) i Kuki ganiały się zawzięcie, ustalając hierarchię między sobą. A było już tak spokojnie... Ponieważ ptaki nie dawały za wygraną, musiałam je podzielić. Pomimo kraty pomiędzy nimi, chłopaki nadal się tłukli. Dziś natomiast siedzą już grzecznie (najwidoczniej było to nieuniknione).

Babeczki natomiast wczoraj siedziały jak dwa aniołki. Zaczepiały się, lekko skubały. Dziś to jakby inne ptaki - za przykładem chłopaków zaczęły ustalać hierarchię i poleciały piórka. Niestety, ich nie mogę podzielić, ponieważ nie mam więcej klatek. A te chłopaki i babeczki siedzą i tak osobno. Dlaczego? Jest to tak zwana kwarantanna po zakupie nowych ptaków i przed połączeniem ich w jedno stado. Jest to niezbędne, aby móc spokojnie przyjrzeć się nowym ryżowcom, sprawdzić ich stan, ich nawyki żywieniowe ale przede wszystkim zaobserwować czy nie mają żadnych chorób. Wprowadzenie ich od razu do stada mogłoby równać się zarażeniu wszystkich osobników. Wg weta powinny siedzieć osobno ok miesiąca. Nie jest to dobra wiadomość, bo babeczki mają małą klatkę :/ i nie mogą swobodnie fruwać.

Kilka słów o babeczkach - są około 2 letnie, umaszczone standardowo (siwe). Bardzo dobrze zgrane (o ile akurat nie ustalają hierarchii), spokojne. Obie składały juz jajka. Jedna z nich aktualnie się pierzy, przez co nie wygląda atrakcyjnie :P Druga ma piękne, gładkie pióra. Są w dość dobrym stanie, jednak zaniepokoiło mnie, że mają brudne okolice kloaki (co może świadczyć m.in. o biegunce). Poszłam z tym do weta (niestety nie jest specjalistą od ptaków), kazał obserwować babeczki przynajmniej przez tydzień, jeśli nic się nie zmieni - udać się do lek. wet. zwierząt egzotycznych. Na razie podaję im węgiel dla ptaków - po szczypcie na pokarm.

 

Więcej o pierzeniu w następnym odcinku.

Kulek i Kuki ryżowce

10:44, pozytyw.ka , Obyczaje
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 15 września 2009
Stado!

Miały byc 2 ryzowce, a od dziś są 4. Dokupiłam dwie samiczki.

Ptaki były wyjątkowo spokojne w czasie transportu. Nie denerwowały się też później tak, jak to robiły Kulek i Kuki. Teraz siedzą w klatce (oddzielnej od chłopaków) i śpią. Jeszcze nie mają imion...

 

23:02, pozytyw.ka
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 07 września 2009
Żywienie ryżowców

Kilka spostrzeżeń na temat żywienia ryżowców.

Pokarm podstawowy - o tym już kiedyś pisałam. Najlepsze są mieszanki przeznaczone dla ptaków egzotycznych. Zawierają odpowiednio dobrane nasiona + zestaw witamin. Polecam Versele-Laga Prestige Premium.

Mieszanki uzupełniające

- Mix suszonej zieleniny, najlepszy kiedy nie mamy dostępu do świeżej. Polecam - Vitakraft Salat Mix

- Mix perełki z jodem - karma uzupełniająca, bogata w jod, który dba o zdrowie tarczycy. Polecam Vitakraft Jod Rapid perlen

- Mix nasion dla ptaków egzotycznych wzbogacający dietę

- kolby dla zeberek oblane miodem - przysmak!

- proso senegalskie - przysmak!

- niełuskany ryż - do kupienia np w sieci sklepów Kuchnie Świata. Świetnie nadaje się jako uzupełnienie codziennej diety.

Świeże warzywa/owoce/kiełki

- jabłko - ćwiartka albo starte na tarce

- marchewka - starta na tarce, ułożona w miseczce na dnie klatki - przysmak!

- sałata - wystarczy liść sałaty na parkę ryżyków, przysmak!

- kiwi - "roztarte" w miseczce - podobno uwielbiane, moje zwierzaki tego nie jedzą

- kiełki słonecznika - bardzo lubiane przez te ptaki (można kupić kiełki albo zmoczyć nasiona słonecznika przez 24 h i poczekać aż puszczą pędy, płukać 2 razy na dzień)

- jajko - w całości, rozdrobnione, świetnie uzupałnia niedobory białka w czasie lęgów, w  sklepie zoologicznym można kupić suchą mieszankę jajeczną z dodatkami larw owadów.

 

Do picia:

- woda niegazowana, butelkowana. Można podawać także przegotowaną.

 

 

15:14, pozytyw.ka , Żywienie
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 27 lipca 2009
Kulek i Kuki wypatrują nowości

Wreszcie znalazłam hodowcę ryżowców, który sprzeda mi samiczkę. Było to trudne zadanie, ponieważ w Warszawie nie ma prawie żadnych hodowców (a jeśli są to nie ujawniają się na stronach internetowych). Najwiecej hodowców jest na południu Polski i tam też odbywa się najwięcej pokazów/wystaw/giełd ptaków egzotycznych. Ostatnio jednak nawet z tamtąd nie pojawiały się ogłoszenia o sprzedaży samiczek ryżowca. Ale wreszcie znalazłam! Ptaszek przywędruje z Tarnowa prawdopodobnie za pośrednictwem Poczty Polskiej. I tu oczywiście pojawiają sie moje wielkie zastrzeżenia co do bezpieczeństwa tej formy transportu, ale chyba nie mam innego wyjścia. Ptaszek ma być młodą samiczką szeki lub beżową (jeszcze nie zdecydowałam) i ma kosztować ok 40 zł. Za połowę tych pieniędzy kupiłam Kukiego w warszawskim sklepie zoologicznym.

A moje ryżowce mają się dobrze. Rozrabiają, kłucą się czasem i wychodzą już same na krótkie spacerki poza klatkę. Na razie są jeszcze nieśmiałe i fruwają wokół klatki (chyba że sie czegos przestraszą), ale to już jakiś postep, jeśli zechciały same wyjsć a później wrócić. Kulek jest znacznie odważniejszy w tym wypadku.

Wstawiłam do klatki małe gniazdko wykonane z witek, które kupiłam w zoologicznym. Na razie ptaki nie zbliżają się do niego. Widać że nie potrafią szybko przystosować się do zmiany w klatce. Myslę, że minie jeszcze kilka dni zanim swobodnie będą obok niego przysiadywać i kolejnych kilka zanim wejdą do środka.

11:18, pozytyw.ka , Obyczaje
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 20 lipca 2009
Zaloty? i poszukiwanie samiczki

Dziś Kulek zalecał się do Kukiego (może to jednak ona?). Wyglądało to następująco:

Kulek siedział na gałęzi i lekko rytmicznie podskakiwał. Po każdym podskoku następowało uderzenie dziobem o drewno. Kuki przyglądał sie temu z zaciekawieniem i czasem powtarzał te ruchy (nie uderzając dziobem w drewno) a czasem odlatywał, jeśli Kulek zanaddto się zbliżył. Ruchy Kulka to był swoisty taniec, ptak nie wydawał przy tym jednak żadnych dźwięków.

Po południu poszłam obejrzeć samiczkę ryżowca w jednym ze sklepów zoologicznych. Samiczka okazała się jednak zaniedbanym samcem, a cena ptaka wyniosła 95 zl. Chyba sobie kpią!!! Nie dość że nie potrafią się zaopiekować ptakiem jak należy (za długie pazury, rozwichrzone piórka, ubytki w upierzeniu) to jeszcze życzą sobie tak wysoką cenę.

Najbardziej mi żal, że nie mogę znaleźć samiczki. Ale takiej 100%. Bo cos mi się wydaje że te moje dwa łobuzy to jednak samce... A ja tu mam ambitny plan wychowania sobie małego ryżowca od kołyski :)

21:31, pozytyw.ka , Obyczaje
Link Dodaj komentarz »
środa, 15 lipca 2009
sukces wychowawczy :D

Otworzyłam drzwi od klatki i wypuściłam 1 ryżowca. Kulek wyleciał pierwszy. Kuki został w srodku i nawoływał. W ten prosty sposób nauczyłam Kulka wracać do domku. Zrobiłam tak dziś 2 razy i za każdym poskutkowało. Kuki jakoś nie kwapił się do wyjścia, więc go nie zmuszałam.

16:56, pozytyw.ka
Link Komentarze (1) »
wtorek, 14 lipca 2009
Oswajanie - etap I

Od kupna ryżowców minęły już ponad 2 tygodnie. Ptaki przyzwyczaiły się już do mojego trybu życia, ale na razie nie są jeszcze oswojone ze mną. Dziś zaczęłam I etap oswajania. Jeszcze nie wiem jak będą wyglądały następne, ale to tylko i wyłącznie kwestia tego na ile mi te ptaszki pozwolą.

Etap I wygląda następująco:

- podchodzę do klatki i wyciągam powoli i spokojnie rękę. Ptaki reagują nerwowo, czasem fruwają lecz zwykle przeskakują z żerdki na żerdkę bez wydawania jakich kolwiek dźwięków.

- poruszam palcami ręki, zmieniam jej ustawienie. To wszystko robię w pewnej odległości od ptaków żeby ich zanaddto nie stresować.

- opuszczam rękę (ptaki zwykle wtedy się uspokajają) i podchodzę bliżej. Mówię do nich albo wydaje inne dźwięki. Normalnie w tej sytuacji ptaki są poddenerwowane, ale dziś zaczęły już ćwierkać i przeskakiwać z żerdki na żerdkę. Wyglądały na spokojne i zaciekawione, przyglądały mi się. Oczywiście Kuki wykazywał się większą odwagą i stał bliżej mnie.

- często puszczam ryżowcom nagrania z trelami innych ryżowców. Wtedy w klatce panuje wielka konsternacja...

No i na takim etapie jesteśmy. Żadnego głąskania, wchodzenia na rękę, siadania na ramieniu. Wiem, że jeszcze długa droga przed nami.

22:56, pozytyw.ka
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 12 lipca 2009
Stres - odłapywanie

Wczoraj wypuściłam ptaki z klatki. To znaczy przez jakąs godzinę klatka stała otwarta, ale one nie miały ochoty wylatywać. Później przyszedł mój chłopak i postanowiliśmy nieco je zachęcić do wyfrunięcia. Spokojnie staneliśmy po przeciwnej stronie wyjścia. Ryżowce skierowały się w stronę otworu i pierwszy wyszedł Kuki. Za nim Kulek. Kuki odfrunął i latał po całym pokoju z początku obijając sie o okna. Kulek wolał zachować dystans i schował się pomiędzy encyklopediami. Widać było że Kuki jest ciekawski, często siadał na łóżku, ale najwiecej czasu spędzał na podłodze kicając i rozglądając się po pokoju. Kulek natomiast był bardzo zdenerwowany, mało latał i wolał siedzieć na górze. Po jakimś czasie zrobił się już wieczór a ptaki nie miały ochoty lub nie umiały wrócić do swojego "domku". Pojawiło się więc zadanie złapania ich. Kulek przeszedł je bardzo źle - zestresował się ekstremalnie, cały zesztywniał i nie był w stanie fruwać po klatce przez jakiś czas. Bardzo sie o niego wystraszyłam - w pewnym momencie pomyślałam że już "po nim" bo wyglądał na ledwo żywego. Kuki natomiast dał się nakryć chustą i znacznie spokojniej zniósł odłapywanie. Po wejsciu do klatki zachowywał się normalnie. Przez najbliższe dni na pewno nie będę ich wypuszczać.

Ryżowiec Kuki

Kuki wędrujący po podłodze.

Zauważyłam że moje ryżowce mają swoisty rytuał dnia. Rano gdy wstaną ganiają się, trochę jedzą. Po wymianie wody w baseniku, tj. koło 11 biorą kąpiel (Kulek zmacza sie cały, jest bardzo dokładny i lubi być czyściutki). Później ptaki na zmianę śpiewają, ganiają się, śpią, poźniej jedzą i tak cały dzień. Około 19 robią się już mało aktywne, prawie nie śpiewają. O 21 smacznie śpią.

Po wczorajszym stresie dziś nie ma już śladu - ryżowce znów normalnie się zachowują. Mam nadzieję że następny raz zniosą już lepiej.

11:15, pozytyw.ka
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 09 lipca 2009
Zamieszanie w klatce

Na kilka dni przed krótkim wyjazdem nad morze i jeziora byłam zmuszona na jeden dzień rozdzielić ptaki. Nie wiem co w nie wstąpiło (może nowe otoczenie? inny rodzaj pożywienia?) ale okropnie się "pokłuciły". Doszło do szamotaniny w klatce, poleciały piórka i stwierdziłam że tak być nie może. Zmieniłam wiec ustawienie wewnątrz klatki (teraz są 4 patyczki a nie jak wcześniej 3) i podzieliłam ptaki. Kuki bardzo tęsknił. Kulek nie przejmował sie tym zbytnio. To on z resztą jest zwykle atakujący. Wyglądało że miał to w "nosie". Następnego dnia ptaki znów zostały połączone i jakoś się uspokoiło. Moze potrzebują ustalić między sobą hierarchię?

Co do pożywienia to zauważyłam że moje ryzowce uwielbiają kolby z miodem. To jest ich przysmak i natychmiast je pochłaniaja. Natomiast te z jajkiem chyba im nie smakują bo wiszą jakoś długo...

 

22:36, pozytyw.ka , Obyczaje
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6