stat4u

Kontakt ze mną (GG)
środa, 25 listopada 2009
Prawdy i mity o ryżowcach

Rozmiawiałam ostatnio z pasjonetem ryżyków :) i tak żeśmy doszli do wniosku, że o tych wspaniałych ptakach niewiele ludziom wiadomo. Ba, najgorsza już rzecz, kiedy sprzedawca w sklepie zoologicznym nie ma o nich pojęcia! Zastanawiam się, jak można pracować ze zwierzętami, opiekować się nimi codziennie i nie znać podstawowych zupełnie wiadomości.

Zatem kilka prawd i mitów (będę je uzupełniać w mierę "zbierania" nowych):

Przychodzę do znanego sklepu zoologicznego w Warszawie i pytam się czy ryżowce jedzą ryż. Nie, proszę pani - sprzedawczyni spojrzała na mnie lekko zszokowana - one tylko tak się nazywają... Oczywiście, ryżowce wzięły swoją nazwę właśnie stąd, że uwielbiają ryż! Tam, skąd pochodzą są istną plagą wyjadaczy ryżu i dlatego masowo się je uśmierca, ponieważ są szkodnikami. Stąd (między innymi) znajdują się na liście zwierząt zagrożonych. W warunkach domowych należy im podawać niełuskany ryż.

P. przychodzi do sklepu zoologicznego (także w Warszawie) i się zapytuje: - Czy są ryżowce? - Na co pracownik odpowiada: - A ryżowiec to jakiś gatunek ryby? Jeden z najlepszych tekstów na temat ryżyków jaki słyszałam. Jest nieco załamujący :P

Ryżowiec to nie ryba chociaż bardzo lubi wodę. Codzienny rytuał pluskania jest obowiazkowy! ;)

I jeden z największych mitów krążących po internecie: Mutacje ryżowców nie podlegają rejestracji. "Bzdura jak mało która" jak śpiewa Czesław. Wszystkie ptaki padda oryzivora podlegają rejestracji i to nie ważne jaki mają kolor (czy jest to standard, szeki, biały, srebrny, beż czy pastel)! Przecież z krzyżówki mutacji z odmianą dziką także może wykluć się pisklę standard! Nie dajcie się nabrać, zwłaszcza na aukcjach internetowych (typu Allegro).

Spotkałam się jeszcze ze stwierdzeniem, że zarówno samiec jak i samica śpiewają. Nie jest to prawda. Jedynie samiec śpiewa, natomiast oba ćwierkają (podobnie jak wróble). Śpiew samca można usłyszeć nie tylko wtedy, gdy jest on sam (jak w przypadku kanarków) ale także wtedy, gdy dzieli klatkę z partnerką. Jest to z resztą najszybszy i najskuteczniejszy sposób odróżnienia płci tych zwierząt.

 

 

piątek, 20 listopada 2009
Ogólnopolska wystawa ptaków egzotycznych PZO w Warszawie

Z nieoficjalnych źródeł - wystawa Polskiego Związku Ornitologicznego została przeniesiona na 5-6 grudnia 2009, godzina 8-18, Miodowa 14. Bilety w przedsprzedaży na Allegro.

21:53, pozytyw.ka
Link Dodaj komentarz »
Troszkę bardziej artystystowsko ;)

Pióra

Piórka jak pędzelki

Pisklę ryżowca, padda oryzivora, java sparrow

Bezbronność

Ryżowiec standard

Kolor idealny

Za zdjęcia dziękuję :) Emilyahoo!

16:00, pozytyw.ka , Zdjęcia
Link Dodaj komentarz »
12 dni

 

padda oryzivora, chicks, piskęta, pisklak, ryżowiec

Robią się coraz większe!!! :D

11:58, pozytyw.ka , Zdjęcia
Link Dodaj komentarz »
Dzień pełen pracy

Dziś dzień pełen pracy. Od rana przy ptakach - wyczyścić i wyparzyć klatkę, zdezynfekować nowe patyczki, poidełka, wymienić i wyszorować wszystko (teraz klatka wygląda jak nowa). Później wet, mały zabieg przy Piumie i sprawdzenie kondycji ptaków. Odrobaczanie. Przyjechałam do domu i należało odrobaczyć pozostałe, odseparować Biżu (ma oddzielne leki) i podać jej antybiotyk. Później zajęcia a wieczorem trening zupełnie innego zwierzątka :) No i dotarłam dopiero teraz.

Widzę że ptaki mają się nieźle. Kuki, mimo że siedzi sam swietnie się zajmuje młodymi. Biżu czuje się lepiej, przestała świszczeć (to zasługa dzisiejszych leków). Piuma i Kulek powoli przyzwyczajają się do nowego, ulepszonego wystroju klatki :) mam nadzieję że niebawem wszystko wróci do normy!

A, no i przyszła dostawa z Animalii dzięki Darii :* Ryżykom świecą się oczy na widok prosa senegalskiego i innych pyszności :)

00:05, pozytyw.ka
Link Dodaj komentarz »
środa, 18 listopada 2009
10 dni

Zdjęcie około dziesięciodniowych pisklaków. U najstarszych widoczne tworzące się pióra. Czarne oczy i dzioby oraz szare zabarwienie świadczą, że ptaki będą standardowe. Na zdjęciu  mają zamknięte oczy, ale w rzeczywistości już je otwierają. U najmłodszych (tygodniowych) jeszcze nie wykształciła sie szczecinka, z której wyrosną pióra.

pisklęta ryżowców, ryżowiec, padda oryzivora

15:48, pozytyw.ka , Zdjęcia
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 16 listopada 2009
Pierwszy tydzień

Właśnie minął pierwszy tydzień od czasu gdy wykluły sie maluchy. Najstarszy ma teraz prawie 10 dni a najmłodszy - 7. Wszystkie rosną bardzo szybko. Najstarszym widać już przebijające się przez skórę rureczki, z których wyrosną pióra. Ptaki zaczynają głosno popiskiwać gdy są głodne i unosić dziubki do góry. Zauważyłam też że "otwory uszne" (nie wiem jak się to fachowo nazywa) są już widoczne. Oczy mają jeszcze zamknięte, ale jestem pewna że to kwestia dni.

Rodzice miewają się coraz lepiej. Kulek z dnia na dzień jest coraz żywszy i weselszy. Jutro ostatni dzień antybiotyku i może wracać do Piumy :)

14:20, pozytyw.ka , Lęgi
Link Dodaj komentarz »
piątek, 13 listopada 2009
Groźna choroba - Sternostomatoza

Sternostomatoza jest chorobą pasożytniczą, często myloną z przeziębieniem (objawiem jest np. kichanie) lub utożsamianą z astmą. Nie leczona prowadzi do śmierci ptaka poprzez uduszenie.

Wywołuje ją roztocz, która żyje i pasożytuje w układzie oddechowym ptaka. Jako że choroba dotyka głównie kanarków, ptaków egzotycznych a także dzikiego ptactwa, bardzo łatwo dochodzi do zakażenia poprzez kontakt z nosicielem (drogą kropelkową zakażone zostają pokarm i woda, a także części klatki, poprzez kał wydalane są jaja pasożyta) głównie w hodowlach lub sklepach zoologicznych. Pomimo tego, że wydaje nam się, że kupiliśmy zdrowy okaz, choroba często pozostaje w ukryciu, występując bezobjawowo.

No właśnie, a jakie są objawy?

W moim przypadku były to kichanie, urywany śpiew, świszczenie przy otwartym dziobie, przełykanie śliny (mimo, że ptak nic w tym momencie nie jadł). Mogą wystąpić także: rzężenie, trudności z oddychaniem ( w ostrych przypadkach nawet bezdech), świszczenie w czasie snu, "klikanie" w płucach.

Jak leczyć?

Udać się do weterynarza, który zapewne poda iwermektynę (Iwomec?) na kark lub pod skrzydło ptaka. Jest to jedna kropelka leku w przypadku ryżowców. Lekarz na pewno zaleci aby zabieg przeprowadzić na wszystkich posiadanych ptakach. Następnie podaje się antybiotyk przez 5 dni, codziennie do poidełka, aby zapobiec inwazji bakteryjnej. Mój Kulek aktualnie trzymany jest pod lampką i wygrzewa się tam cały czas. Oczywiście chory ptak musi być odizolowany od zdrowych. Klatka powinna zostać wyparzona, wszystkie żerdki także. Dokładnie umyte poidełka.

Jak przeciwdziałać?

W zasadzie jedyną metodą jest kwarantanna nowo nabytych ptaków i dokładna ich obserwacja, ale tak jak pisałam - choroba może przebiegać bezobjawowo, albo ujawnić się w ostrym stadium. Wszystkie zakupione nowo ptaki powinny zostać profilaktycznie odrobaczone (w moim przypadku na niewiele się to zdało). Ważna jest także higiena klatek (dezynfekcja specjalnymi preparatami, wyparzanie), ale nawet to nie gwarantuje że choroba się nie pojawi. Oczywiście im mniej mają kontaktu z dzikimi ptakami, im dokładniej im się przyglądamy w czasie kwarantanny tym ryzyko "przywleczenia" choroby do stada jest mniejsze.

Generalnie to by było na tyle. Dziś byłam ponownie u weta, zaaplikowałam ptakom Iwomec i czekam na rozwój wydarzeń. Kulek wyraźnie walczy z chorobą, ale jest już żywszy, częściej też śpiewa.

czwartek, 12 listopada 2009
Koszmarów 4 pary :(

Eh. Dziś nie był udany dzień, na pewno nie dla ryżyków.

Kilka dni temu przyłapałam Kulka na kichaniu co mnie mocno zaniepokoiło. Pamiętałam też, ze zdażało mu się urywać śpiew i dziwnie świszczeć przy szybszym oddychaniu. Dziś rano zadzwoniłam do weta i kazał go przywieźć do kliniki. Piuma została sama z 1 pisklakiem w gnieździe (ma tylko 1). Ja wsadziłam Kulka do pudełka i pognałam na Ratuszową. Tam wet obejrzała i powiedziała że zwierzątko ma pasożyty dróg oddechowych. Zakropliła specyfik pod skrzydło i kazała odseparować Kulka od Piumy. Odlała także lek dla pozostałych 3 dorosłych ptaków.

Niestety Piuma przez to całe zamieszanie stwierdziła że nie będzie się sama opiekować maluchem i przestała do niego zaglądać. Zmarzniętego młodego przeniosłam więc do gniazda Kukiego. Mam nadzieje że się zaaklimatyzuje i nowi opiekunowie go przyjmą.

Poza tym zrobiłam coś baaardzo głupiego... To był przypadek... Ale rozlałam na Biżu specjalne lekarstwo przeciwpasożytowe. Miałam jej zaaplikować jedną kropelkę, ale za mocno nacisnęłam na dozownik i się wylało. Pierwsze co zrobiłam to popędziłam do łazienki i ją dokładnie wymyłam pod letnią, bieżącą wodą. Następnie owinęłam w ręczniczek papierowy i troszke przesuszyłam. Później chwyciłam za telefon i zadzwoniłam do weta. Wet powiedział że włożenie jej pod wodę było bardzo dobrym pomysłem, bo ten lek w dużym stężeniu jest trucizną i żebym jej jeszcze przetarła wilgotnym, delikatnym materiałem skrzydła w miejscu wylania specyfiku. Zrobiłam tak i wsadziłam ją z powrotem do klatki, żeby przeschła pod zapaloną lampką. Katastrofa jednym słowem, nie róbcie czegoś takiego! Teraz muszę jechać do weta ponownie po ten sam lek :/

Mam nadzieje że z pisklakiem i Biżu wszystko się ułoży i że nie będą miały jakiś przykrych problemów :( No i że Kulek też wyzdrowieje ( w tej chwili wygrzewa się pod lampką).

wtorek, 10 listopada 2009
Być hodowcą, być hodowcą...

Dzis wybrałam się do Polskiego Związku Ornitologicznego w Warszawie. Bardzo sympatyczni ludzie :) Pani prezesowa namawiała mnie aby przystąpić do grona hodowców. Mogłabym wtedy mieć swoje własne obrączki dla ptaków, jeździć na wystawy itp. Pewnie, że byłoby łatwiej sprzedać ptaki z obrączkami, oczywiście że miło się pochwalić własną hodowlą na wystawie... Ale czy to ma sens mając 2 pary ryżyków? Czy ma sens "targanie" ich po pokazach, narazanie na stres? Nie mówiąc już o kosztach. Zastanawiam się nad tym poważnie. Na razie nie podjęłam decyzji. Jestem w kontakcie ze Związkiem, zaprosili mnie nawet na wystawę ptaków egzotycznych, którą organizują (21-22 listopada 2009, Miodowa 14) i pewnie się tam pojawię :)

Z rejestracją hodowli mi się nie śpieszy, ważne żeby zarejestrować młode!

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6